FAQ

frequently asked questions 

- ale nie będzie to klasyczne FAQ, bo często pytania były obszerne i rozległe. 

Będzie to taki zbiór ważnych informacji o mojej twórczości i sprawach z nią związanych.

 

ZAKUP mojej twórczości.

 

   Moje interesy prowadzą marszandowie Państwo Barbara i Mirosław Batorowie oraz Pani Katarzyna Bator. Obrazy i rysunki, które są pod opieką moich marszandów sprzedają tylko i wyłącznie poprzez Bator Art Gallery. Natomiast te prace, które znajdują się u mnie w pracowni można zakupić bezpośrednio u mnie. Dlatego w sprawach zakupu konkretnych obrazów czy rysunków proszę o kontakt ze mną lub z galerią Bator Art. Ceny obrazów i rysunków ustala rynek nabywców. W tej chwili są to kwoty od pięciu do kilkunastu tysięcy złotych za rysunki. Oraz do kilkudziesięciu tysięcy złotych za malarstwo. Istotny wpływ na cenę ma format i czas pracy poświęcony na obraz czy rysunek. Małe formy rysunkowe kwoty 100zł za rysunek, oraz małe formy malarskie 300zł za obraz.

 

   Wszystkim kolekcjonerom, nabywcom mojej twórczości szczerze dziękuję, to dzięki Wam, dzięki Waszemu wsparciu, my twórcy możemy pracować, rozwijać się i tworzyć. Bez Waszego zainteresowania nasza twórczość umiera w odmętach szarzyzny świata. A my malarze, rysownicy, rzeźbiarze nie możemy poświęcić czasu na tworzenie.

WAŻNE: nie maluję na zamówienie, natomiast można zarezerwować obraz, który mam jeszcze na sztaludze (często na stronie zamieszczam nieukończone obrazy) Rezerwacja wiąże się z zaliczkowaniem. Na zakup mojej twórczości wystawiam fakturę.

 

 

  

   WARSZTAT

 

   Należę do twórców dla których warsztat ma ogromne znaczenie. W pewnym sensie plastyka jest dla mnie tożsama z muzyką. Chyba nikt z nas nie chciałby być na koncercie na którym muzyk fałszuje, oczywiście mówimy tu o fałszu wynikającym z braku umiejętności grania na instrumencie. Takim samym „instrumentem” jest paleta malarska. Jeżeli fałsz to tylko świadomy, zamierzony.

 

Malarstwo:

Maluję techniką laserunków. Jest to technika bardzo pracochłonna i czasochłonna. Każdy mój obraz powstaje miesiącami, zawiera kilka/kilkanaście warstw olejno-żywicznych. Uzyskany efekt jest bardzo charakterystyczny, światło przenika przez warstwy i załamuje się, paleta barw w tej technice jest niezwykle subtelna i wyrafinowana. Mimo wszystko nie należę do malarzy „głaszczących” swe obrazy. Lubię pozostawić ślad pędzla, fakturę, nie usuwam małych grudek farby czy drobinek z włosia pędzla, jest to dla mnie jakby zapis praczy twórczej. Tkanka malarska musi być żywa, musi pulsować. Wszystkie obrazy pokrywam werniksem damarowym. Jako podobrazia najczęściej używam płyt pilśniowych, jest to idealne podobrazie do malowania techniką laserunków, jest odpowiednio twarde i odporne na wszelkie odkształcenia. Płyta pilśniowa jest substytutem renesansowych podobrazi drewnianych. Ale nie unikam płótna, które ma swoje zalety, inaczej przyjmuje pędzel i kolor. A jeśli już płótno, to najwyższej jakości oczywiście lniane. Jeśli chodzi o farby nie uznaję kompromisów. Zawsze Daler-Rowney, Ferrario Van Dyck.

Rysunek:

Jest to mój naturalny stan twórczy, najswobodniej czuję się w rysunku. Rysunek pozwala mi na pełne wyrażenie swoich artystycznych emocji. Rysuję właściwie tylko czarnym długopisem. Długopis daje mi możliwość rysowania drapieżną kreską, o charakterze wręcz graficznym. Myślę tu o akwaforcie, suchej igle, a jednocześnie daje mi tę swobodę, tę ekspresję, której nie dają na tyle techniki graficzne. Warto w tym miejscu obalić pewien mit, który z pewnością wziął się z czasów prl-u, kiedy wiele długopisów było napełnianych tanim, byle jakim tuszem. Takie rysunki miały tendencję do blaknięcia pod wpływem wieloletniej ekspozycji na światło, co również dawało ciekawy efekt artystyczny ale nie! nie znikały jak to nie którzy twierdzą. Ja rysuję długopisami napełnianymi tuszem dokumentalnym, czyli odpornym na czynniki typu wilgoć czy światło. Długopis często też jest mylony z tzw. żelpenami, które fatalnie reagowały na wilgoć, rysunki takie czerwieniały. Jak odporny potrafi być długopis wystarczy pooglądać, najlepiej na żywo rysunki Picassa czy Beksińskiego z lat 60-tych, które nadal prezentują się świetnie. Od 20 lat jestem wierny dwóm (a właściwie) trzem markom produkującym długopisy. Są to też konkretne modele, od lat te same. Przez te lata szukałem idealnego długopisu. Te trzy konkretne modele zaspokajają moje potrzeby. Niestety przyrzekłem sobie, że już nigdy nie będę wyjawiał jakie to długopisy. Z prostej przyczyny, tych firm nie interesuje kontakt z artystami, a lojalność działa w obie strony.